W archiwum Biblioteki znajduje się pismo z Biblioteki Powiatowej  w Szczytnie z 16 grudnia 1957 roku. Pismo to warto zacytować, gdyż nakazuje ciekawy sposób podliczania księgi inwentarzowej.

„Wartość księgozbioru należy podliczyć według cen znajdujących się            w księdze inwentarzowej. W wypadku gdyby nie było ceny w inwentarzu należy wpisać cenę z książki, a w razie jeżeli książka znajdowała by się u czytelnika wstawić cenę orientacyjną.”

Ten sposób podliczania wartości księgozbioru, w kolejnych latach sprawiał wiele kłopotu gdyż trudno było ustalić prawdziwą wartość a w najstarszych księgach inwentarzowych wiele jest takich książek, które nie mają wpisanej ceny. Właściwie nie jest a było, gdyż książki te prawie w 100% zostały wycofane, ale brak ceny utrudniał pracę także przy sporządzaniu protokołów ubytków.

Kolejne lata nie przyniosły wiele zmian. W planach pracy na 1958, 1959, 1960 rok  powtarza się to co było celem pracy każdej biblioteki wtedy i jest także dzisiaj: rozpowszechnianie czytelnictwa, podniesienie czytelnictwa wśród młodzieży. Dużo miejsca w planach pracy poświęca się także punktom bibliotecznym by za ich pośrednictwem dotrzeć  z książką do jak najszerszej grupy mieszkańców. W planie na IV kwartał 1959 roku zapisano wymianę kompletów książek w punktach bibliotecznych w Burdągu, Szuci i Rekownicy oraz likwidację punktu w Małszewie   a założenie w Piduniu. Przyczyną likwidacji była mała liczba czytelników i „nie zgłaszanie się po książki  i nie wykonywanie innych poleceń przez osobę prowadzącą punkt.”

W 1960 roku Biblioteka poza książkami oferowała swoim czytelnikom: wystawę nowości wydawniczych, wyświetlanie przezroczy, głośne czytanie książki „Piętnastoletni kapitan”, konkurs czytelniczy, wieczór bajek a także – udział czytelników w akademii pierwszomajowej.

Plan pracy na 1961 rok. Nowy charakter pisma -  nowy bibliotekarz   a właściwie bibliotekarka, Pelagia Lis. Zapisała jako najważniejsze zadanie poprawę pracy punktów bibliotecznych oraz zwiększenie liczby wypożyczeń literatury popularnonaukowej.

Przez cały rok nie odbywały się żadne prace oświatowe, ale i tych wyjazdów do punktów bibliotecznych też nie było zbyt wiele – tylko 7. Czytelników w gminie zarejestrowano dwustu osiemdziesięciu sześciu, w tym tylko czterdziestu pięciu  w punktach bibliotecznych. Wypożyczeń zanotowano 6843. Podobnie przebiegał 1963 rok a liczba czytelników w Bibliotece okazała się jeszcze niższa – było ich tylko dwustu siedemdziesięciu siedmiu, za to w punktach wyraźnie więcej bo siedemdziesięciu. Wypożyczenia wzrosły do 7574.

W planie na 1963 rok zapisano bardzo dużo prac technicznych: obkładanie książek w papier, uzupełnianie sygnatur, aktualizacja katalogów.

W sprawozdaniu za I kwartał bibliotekarka napisała, że nie udało jej się osiągnąć planowanej liczby czytelników gdyż była ostra zima i wyznaczono tylko jeden dzień w tygodniu na wypożyczanie książek dzieciom. Trzeci kwartał okazał się dla Biblioteki dość „bogaty”. Zakupiono trzy nowe regały, rozdzielacze do wszystkich działów, firanki i zasłonki.

„Biblioteka i czytelnia przybrały odświętny wygląd na dzień 22 września bowiem w tym dniu odbyło się spotkanie z wiceministrem  Kultury i Sztuki” – napisała bibliotekarka.

Rok 1963 zamknął się liczbą stu siedemdziesięciu czytelników, którzy wypożyczyli 7911 książek.

Z lektury dzienników statystycznych wynika wyraźnie, że od 1960 roku zatrudniono w Bibliotece pracownika w większym wymiarze czasu pracy niż dotychczas. Biblioteka zaczęła być otwierana już nie 5 – 7 razy w miesiącu, ale kilkanaście: 12 – 17 razy.

Przełomowy pod tym względem okazał się rok 1964. Bibliotece przyznano etat. Plan pracy na ten rok napisała Wanda Kiełbasa, która co prawda nie pozostała na tym etacie długo, bo tylko do 29 lutego, ale zapisała ważne zdanie: na 22 lipca zaplanowano oddanie do użytku nowego domu kultury, w którym to budynku Biblioteka miała otrzymać lokal.

Po 15 latach zatrudniania bibliotekarzy na mniejszy lub większy ryczałt, bibliotekarzy, dla których praca w Bibliotece była najczęściej dodatkowym miejscem pracy doceniono wreszcie znaczenie Biblioteki na tyle, żeby zatrudnić  w niej kogoś w pełnym wymiarze czasu pracy. Co prawda bibliotekarka miała jednocześnie pracować w nowo otwartym klubie, ale i tak był to duży postęp. Biblioteka mogła być otwarta codziennie.

Pani Wanda Kiełbasa nie pozostała w Bibliotece długo, ale przyjęta do pracy od 1 marca pani Stanisława Dudzińska związała się z Biblioteką na całe 18 lat, aż do swojego przejścia na emeryturę w 1982 roku.

Zastała w Bibliotece bałagan, nieuporządkowany księgozbiór, nieopracowane książki z ostatnich zakupów, nieuzupełnione katalogi. Jak często wspominała, pierwszym co rzuciło się jej w oczy, były stosy książek leżące po prostu na podłodze. Cóż, zakasała rękawy i wzięła się do pracy.

Zgodnie z planem w lipcu 1964 roku Biblioteka otrzymała nowy lokal sąsiadujący z klubem, który również prowadziła pani Stanisława Dudzińska.  W klubie był telewizor a w tym czasie mało kto miał telewizor w domu więc do klubu przychodziło na telewizję bardzo dużo ludzi. Nowa kierowniczka Biblioteki wykorzystywała tę sytuację do organizowania imprez bibliotecznych. Latem organizowane były spotkania z harcerzami przebywającymi na obozach, z dziećmi przebywającymi na koloniach. Wiele miejsca w pracy Biblioteki zajmowało popularyzowanie wiedzy o Warmii i Mazurach.

Wszystkie te działania oraz fakt, że Biblioteka pracowała sześć dni w tygodniu  przyniosły efekty. Osiągnięto liczbę sześciuset dwudziestu jeden czytelników, w tym w Bibliotece czterystu czterdziestu, w punktach stu osiemdziesięciu jeden. Wypożyczono 15582  książki:   w Bibliotece - 11254,  w punktach 4328. Powiększył się też księgozbiór. Na koniec 1964 roku w Bibliotece było 5381 woluminów.

Swoje pierwsze sprawozdanie Stanisława Dudzińska zakończyła takim zdaniem „W czasie swojej pracy nie napotkałam na żadne trudności jak tylko na brak większej ilości czytelników.”

Kolejny rok  był bogaty w wydarzenia. Rozstrzygnięto konkurs „Wędrujemy śladami XX-lecia po Warmii i Mazurach”, odbyło się spotkanie z kandydatem na posła oraz spotkanie z pisarzami Anną Kamińską i Czesławem Kuriatą.  W spotkaniu tym uczestniczyło 110 osób. Jeszcze więcej osób brało udział  w akademii, która odbyła się 6 listopada z okazji 48 rocznicy Rewolucji Październikowej. Po części oficjalnej odbył się koncert, podczas którego czytelnicy recytowali wiersze i śpiewali piosenki. Uroczystość musiała się odbyć w kinie gdyż ani w klubie ani tym bardziej w Bibliotece przybyłe osoby by się nie pomieściły.

Poza typowo politycznymi akademiami organizowane były spotkania na tematy interesujące mieszkańców: z sędzią – o kodeksie rodzinno-opiekuńczym,  z agronomem - o hodowli i uprawie roślin.

Mimo tej ożywionej działalności czytelnictwo w Bibliotece spadło. Zarejestrowano trzystu siedemdziesięciu ośmiu czytelników. Przybyło za to czytelników w punktach bibliotecznych. Na koniec 1965 roku było ich tam dwustu pięćdziesięciu pięciu. Wypożyczenia utrzymały się na prawie takim samym poziomie jak w roku poprzednim i wyniosły 15483 książek.

W roku 1966 Biblioteka została oddzielona od klubu. Zatrudniono klubową i organizację części imprez przejął klub. Przejął także jedno z pomieszczeń, dotychczas wykorzystywane przez Bibliotekę jako czytelnia.

Mimo zatrudnienia drugiej osoby do pracy w klubie Bibliotece nie odebrano etatu. To na szczęście. Niestety Biblioteka znów miała tylko jedno pomieszczenie – wypożyczalnię, do której przechodziło się przez salę klubu, gdzie pracowała już inna osoba. Czytelnictwo znowu trochę spadło, ale bardziej w punktach bibliotecznych niż w samej Bibliotece. Warunki pracy w punktach były bardzo trudne, nie było w nich szafek na książki, które wracały do Biblioteki brudne i zniszczone. Kierownicy punktów skarżyli się na małe zainteresowanie książką.    

Mimo wszelkich trudności w Bibliotece przez cały rok trwała praca. Odbywały się: głośne czytanie i opowiadanie bajek, wykłady prawnika i lekarza      a w styczniu Bibliotekę odwiedził minister Garstecki, który był zadowolony  z osiągnięć Biblioteki. We wrześniu Biblioteka Gromadzka gościła delegację z Węgier.

W 1967 roku czytelnictwo utrzymało się na zbliżonym poziomie, księgozbiór, według twierdzenia bibliotekarki, był wystarczający, działał aktyw młodzieżowy, dzieciom czytano bajki, odbyły się spotkania z Maryną Okęcką-Bromkową i Wiesławem Ogrodzińskim oraz z dziennikarzami „Chłopskiej Drogi”.

Podobnie przebiegał rok 1968. Trwała systematyczna praca z dziećmi, jak co roku przybyło trochę książek i na koniec roku było ich już 6950. Zarejstrowano pięciuset osiemdziesięciu pięciu czytelników  (czterystu dwóch w Bibliotece, stu osiemdziesięciu trzech w punktach). Wypożyczyli oni łącznie 11657 książek.            W swoim sprawozdaniu bibliotekarka stwierdza, że brakuje książek dla dzieci, zwłaszcza lektur, których albo nie ma wcale albo są tylko w jednym egzemplarzu. Pojawia się też uwaga o ciasnocie lokalowej.

Niewiele nowego wydarzyło się też w roku 1969.  W dalszym ciągu panowała ciasnota lokalowa, braki lektur, ale i praca z dziećmi oraz spotkania z pisarzami: Janem Nadolnym i Klemensem Oleksikiem. Kolejne dwa a właściwie prawie trzy lata nie przyniosły nic nowego.

W 1972 roku gromady zostały zastąpione przez gminy i Biblioteka stała się Gminną Biblioteką Publiczną.

W grudniu tegoż roku Biblioteka otrzymała nowe pomieszczenia: dwa pokoje    z łazienką, łącznie 51 m2 w budynku przy ulicy 1 Maja 63. Wydawałoby się, że to sukces i radość. Tymczasem bibliotekarka napisała: „Do tej pory jest stan wyglądu opłakany. Płyną różne zapachy ze zlewów wprost do pomieszczenia Biblioteki.” Interweniująca w Gromadzkiej Radzie Narodowej i u naczelnika gminy bibliotekarka otrzymała obietnicę, że sytuacja zostanie naprawiona. Jak można wyczytać ze sprawozdania: w kilka miesięcy potem  w korytarzu między wypożyczalnią a czytelnią nadal płynęła woda a łazienka wciąż była nieczynna.

W nowym lokalu brakowało wszystkiego: regałów, krzeseł, stolików. Biblioteka prenumerowała 19 tytułów gazet i czasopism, ale nie było na czym ich położyć, ani na czym usiąść, żeby je przeczytać.

Warunki były bardzo trudne, ale wreszcie zrobiło się luźno. Nowy lokal w stosunku do poprzedniego (19 m2) wydawał się ogromny. Wyposażenie z czasem się uzupełni.

Prawie cały rok 1972 Biblioteka pracowała jeszcze w starym, ciasnym lokalu, ale praca toczyła się normalnie. Odbywało się głośne czytanie bajek a także lektur, których wciąż brakowało, więc czytano je w Bibliotece głośno  dla wszystkich potrzebujących, odbywały się prelekcje, zorganizowano spotkanie autorskie  z Jerzym Lovellem.

       W ciągu roku zarejestrowano siedmiuset pięćdziesięciu czytelników, z tym, że w Bibliotece trzystu dziewięćdziesięciu jeden, w punktach – trzystu pięćdziesięciu dziewięciu. Wypożyczono 12503 książki. Księgozbiór, z którym Biblioteka przeniosła się do nowego lokalu liczył 5877 woluminów.

Biblioteka miała nowy lokal, kupowała nowe książki, prowadziła pracę popularyzatorską a w październiku zatrudniono drugą pracownicę. Głównie miała się opiekować punktami bibliotecznymi, ale i pomagać w Bibliotece. Pierwszym „pracownikiem do obsługi punktów bibliotecznych” została Grażyna Zalewska. Miała pracować 100 godzin miesięcznie.

 

Na terenie obecnej gminy Jedwabno od 1 marca 1956 roku pracowała Biblioteka Gromadzka w Nowym Dworze.  Od 1972 roku Biblioteka ta stała się filią Gminnej Biblioteki Publicznej w Jedwabnie.

Jako pierwsza  pracę w tejże Bibliotece podjęła Anastazja Radomska   a następnie pracowali: Henryk Chorążewicz, Barbara Bąkowska, Teresa Frączkiewicz a od 1 września 1967 roku – Tamara Kreseluk (Lemańska), która została zatrudniona na pół etatu.

W 1974 roku  z bibliotecznych półek zaczęła po trochu znikać szarość gdyż stopniowo papier zaczęła zastępować folia. Wypożyczenia utrzymały się na poziomie roku poprzedniego.

W następnym roku Biblioteka wzbogaciła się o nowe regały oraz wykładzinę podłogową, odświeżono podłogi i okna „czynem społecznym przez bibliotekarki”. Liczba czytelników prawie się nie zmieniła, natomiast wypożyczenia wzrosły znacznie bo o 1007.

W roku 1976 zakupiono wreszcie meble do czytelni: 5 stolików, 20 krzeseł, wieszak ubraniowy, szafę katalogową. Można było rozpocząć pracę w normalnych warunkach.

Biblioteka nie zamykała się w swoich ścianach. W 1977 roku w Dniach Kultury Oświaty Książki i Prasy Bibliotekę odwiedziło 8 wycieczek szkolnych, przy współpracy ze szkołą i ZSL zorganizowano igrzyska sportowe a z okazji Święta Ludowego odbyła się akademia, na której obecny był minister Garstecki.    W punkcie bibliotecznym w Nartach odbyło się spotkanie z Wojciechem Giełżyńskim.

Rok 1977 przyniósł jeszcze jedną zmianę. Po wyjściu za mąż odeszła z pracy Grażyna Zalewska. Pracę w Bibliotece podjęła Danuta Orzołek.

W sprawozdaniu za 1977 rok przeczytać można, że ogólna liczba literatury pięknej jest wystarczająca, ale wciąż brakuje lektur – zarówno do szkoły podstawowej jak szkół średnich. Materialnie Biblioteka wzbogaciła się o 6 regałów, firanki, zasłonki i co bardzo ważne – telefon. W ten sposób uzyskano kontakt z innymi bibliotekami, ze światem. A ponieważ telefony były wówczas rzadkością czytelnicy  w nagłych przypadkach korzystali z bibliotecznego telefonu.